Rekomendacja

Qbuś pożera książki

o “Pierwszym bandziorze

(…) July wykreowała swą bohaterką z dużym namysłem, czyniąc z niej niemal antytezę współczesnej kobiecości w wydaniu gazetowo-okładkowym. Nosi się niemodnie, nie goli nóg, nie jest perfekcyjną panią domu, jest wręcz aseksualna. Protagonistka Pierwszego bandziora na pierwszy rzut oka wygląda jak niedostosowany wrak żyjący gdzieś na marginesie, ale w rzeczywistości służy za zwierciadło dla tych pozornie normalnych i szczęśliwych. Zabieg to w literaturze znany, ale tu wykorzystany został po mistrzowsku. Cudownie progresywni rodzice Clee, którzy wyrzekają się jej przy pierwszym pretekście; terapeutka z jątrzącymi się problemami międzyludzkimi czy też facet po siedemdziesiątce szukający spełnienia w związku z szesnastolatką. Jednak ze względu na to, że perspektywa na życie głównej bohaterki odbiega od normy daleko, trudno doszukać się tu potępienia. Miranda July pokazuje, że normalność to stan głównie pozorny, a czasem wręcz niepożądany.

 

Nie zrobiłoby to takiego wrażenia, gdyby nie styl July oddany świetnie przez Łukasza Buchalskiego. Proza ta jest żywa i cielesna, nie brak w niej poczucia humoru i nietypowych opisów. Nie brak tu też cierpkich aforyzmów („życie składa się głównie z rezygnowania z rzeczy, których się pragnie„) i ironii, które źle przełożone mogłyby znacząco wypaczyć wydźwięk niektórych scen czy też charakter samej Cheryl. Tłumacz dobrze oddał nawet onomatopeje laktacyjne. Jedyny drobiazg, który mi nieco zgrzytał to „windeks” jako uniwersalny płyn do okien. W stanach marka jest to znana i generyczna wręcz, ale w Polsce raczej takich skojarzeń nie ma. Jest to jednak mało znacząca dysharmonia w tekście, który brzmi w zgodzie nie tylko z oryginałem, ale też z ekscentryzmem protagonistki. No i na koniec argument najważniejszy: Kubelko Bondy.

 

Jeśli nie obawiacie się zetknięcia z literaturą i bohaterką nieco pokręconą, budzącą uczucia czasem niewygodne, to Pierwszy bandzior będzie w sam raz dla Was. Mirandy July sprawi, że będziecie się smucić, dziwić, przytakiwać ze smutkiem, a może nawet zaczniecie się zastanawiać, ile życiowych przypadków dzieli Was od Cheryl Glickman. Na samym końcu czeka jednak uśmiech (oraz nieco żalu, że nie załapaliście się na aukcję przedmiotów powiązanych z książką. Istnieje też ryzyko, że zaczniecie szukać swojego Kubelko. (…)

– Qbuś pożera książki

Książka

Miranda July Pierwszy bandzior

SKANER

Wycinki i printscreeny

materiały z linkami do źródeł