Rekomendacja

Kurzojady

o “Pierwszym bandziorze

(…) Na początek powiedzmy sobie jasno, żeby nie było kontrowersji: znam Anitę Musioł, właścicielkę Pauzy i wydawczynię „Pierwszego bandziora”. Napisałam blurb na skrzydełko, a teraz pokazuję książkę na Kurzojadach. Robię to jednak nie z sympatii dla Anity, ale dla Mirandy July. „Pierwszy bandzior” mnie zaskoczył – nie zdziwiłabym się, gdyby to była jedna z dziesięciu najlepszych książek roku.

 

Przede wszystkim July znakomicie pisze (a Łukasz Buchalski znakomicie ją przekłada) i nie ma szans, drogie panie, że nie odnajdziecie w natręctwach czterdziestoletniej Cheryl, cierpiącej na globus histericus, własnych dziwactw i frustracji. Cheryl nie ma przekonania do koloroterapii – ale jeżeli nie pójdzie do specjalisty, poleconego przez mężczyznę, któremu chce się podobać, nie będzie mogła zadzwonić do tego mężczyzny i powiedzieć, że była na koloroterapii. Rozumiecie ten ból, prawda? „Nie chciałam mówić z brytyjskim akcentem, ale używać go w myślach tak, by było to zauważalne” – a takie sztuczki znacie? Jest też system sprzątania, polegający na „podwózkach”. „Ile czasu spędzasz na noszeniu przedmiotów w tę i we w tę? Zanim zabierzesz jakąś rzecz z miejsca, w którym żyje, pamiętaj, że trzeba będzie ją potem odnieść. Czy naprawdę warto? Nie możesz czytać książki tuż przy regale, trzymając palec w miejscu, na które ją odłożysz? A jeszcze lepiej: nie czytać. Jeśli jednak coś niesiesz, postaraj się zabrać wszystko, co potencjalnie musi przemieścić się w tę samą stronę. Uzupełniasz mydło w łazience? Możesz poczekać, aż wyschną ręczniki, i wtedy zanieść obie rzeczy razem. Do tego czasu mydło postoi na suszarce. I spróbuj nie składać ręczników, dopóki nie będziesz musiał iść do toalety”. Nie takie głupie, prawda? Warto skorzystać z systemu Cheryl!

 

Z tych wypisów można by odnieść wrażenie, że „Pierwszy bandzior’ to jeszcze jedna książka o depresyjnej-ale-całkiem-w-tym-zabawnej bohaterce. Nie. To tylko powłoczka, pod którą kryje się fascynująca opowieść o odgrywaniu społecznych ról, dosłownie i w przenośni (tytuł nawiązuje do serii filmów instruktażowych z dziedziny „Samoobrona dla kobiet”, produkowanych przez firmę zatrudniającą Cheryl). Udawanie to motyw przewodni tej książki, powtarzający się w wielu odsłonach (jeżeli będziecie czytać, to przyjrzyjcie się temu, jak skonstruowane jest biuro koloroterapeuty, zwróćcie też uwagę na ogrodnika). Przyzwyczailiśmy się traktować udawanie, szczególnie w polu uczuć, jako coś nagannego. Ale July nie bawi się w tak proste konstatacje. System zwodów i uników, odgrywanie ról, wcielanie się w stereotypy, może być oczyszczające – dzieje się to jednak w warunkach, w których ludzie, na dobre i na złe, kierują się tylko tym, czego pragną, bez oglądania się na konsekwencje. I to w jakiś sposób normalizuje stosunki między nimi a światem.

 

Sięgnijcie po „Pierwszego bandziora”, to naprawdę jest książka, o której warto porozmawiać.

 

A na koniec dwa słowa: Kubelko Bondy (…)

– Olga Wróbel, Kurzojady

Książka

Miranda July Pierwszy bandzior

SKANER

Wycinki i printscreeny

materiały z linkami do źródeł