Rekomendacja

Jarosław Pietrzak

o “Historii przemocy”

(…) Reda jest – możemy się domyślać – produktem wychowania przez tak okaleczonego psychicznie ojca, ofiarą zinternalizowanej w toku takiego wychowania homofobii. Dlatego, żeby we własnych oczach zabezpieczyć wizerunek siebie samego jako „prawdziwego” mężczyzny, namiętną noc ze spotkanym na ulicy, pod osłoną nocy, nieznajomym chce domknąć i symbolicznie zabezpieczyć wymówką w postaci kradzieży – że niby seks był tylko narzędziem, sposobem na wykiwanie tego mężczyzny, zdobycie nad nim władzy. Fałszywy pretekst kradzieży zawiesza groźbę osunięcia się poza pole normatywnej męskości. Czy to, że przyłapanie na tej kradzieży eskaluje do brutalnego gwałtu nie dowodzi, na jak kruchych filarach opierał się cały ten teatrzyk? Jakby w desperackiej próbie umocnienia się w tej męskości nie tylko niepewnej i kruchej, ale jeszcze przyłapanej na niezgrabnej, nieudanej próbie „upewnienia się”?

 

Inna opresyjna struktura, przed jaką staje dziś homoseksualny arabo-musulman we Francji, to narzucana przez fałszywy uniwersalizm Republiki, podająca się jako łaskawa oferta wyzwolenia, opozycja między liberalnym i oficjalnie przyjaznym społeczności LGBT+ centrum wielkiego miasta (przede wszystkim Paryża, ale ten wzór jest następnie reprodukowany przez inne duże miasta Francji), a homofobicznymi, nietolerancyjnymi wobec seksualnych mniejszości, zaludnionymi głównie przez imigrantów przedmieściami (banlieues). Hipokryzja uniwersalizmu Republiki pod przebraniem emancypacji proponuje młodemu homoseksualnemu Arabowi przede wszystkim, jeżeli nie jedynie, zerwanie ze wspólnotą pochodzenia przez ucieczkę z banlieue do centrum miasta. Krytyce tej fałszywej opozycji, nieszczerości jej emancypacyjnej oferty – jak również praktykom oporu i oddolnej emancypacji uskutecznianym wobec niej przez arabską młodzież przedmieść – wiele miejsca poświęca Mehammed Amadeus Mack w swojej książce o seksualnym widmie arabskiego mężczyzny we współczesnej francuskiej kulturze[4]. W zamian za akceptację, czasem szczerą, czasem powierzchowną, seksualnej odmienności, centrum oczekuje zerwania więzów ze wspólnotą pochodzenia, jednocześnie „w nagrodę” rzucając młodemu Arabowi pod nogi kłody dyskryminacji klasowej i rasowej. Być może Reda, który przybłąkał się do centrum miasta najpewniej z banlieues, odbiera Édouarda jako młodego burżuja z centre-ville, widzi więc przed sobą reprezentanta elity, białego, blondwłosego młodzieńca, z wyższym wykształceniem, żyjącego z pióra, w samodzielnie (w tym wieku!) wynajmowanym mieszkaniu w środku stolicy. Nie rozumiejąc, jak świeży – jak bardzo „dopiero co” – jest awans Édouarda z prowincji, z klasy robotniczej. Jeśli tak, to jest to kolejna płaszczyzna jego frustracji – nabrzmiewającej, wyczekującej na moment rewanżu lub odreagowania. (…)

– Jarosław Pietrzak

Książka

Édouard Louis Historia przemocy

SKANER

Wycinki i printscreeny

materiały z linkami do źródeł