fbpx
Zobacz nowość: Zmagania i metamorfozy kobiety

Wydawnictwo
Pauza

Wspomnienia z targów książki w Londynie – 2019 rok!

Nie wiem czy też masz takie wrażenie, ale ja czuję jakby pandemia sprawiła, że „zgubiłam” dwa lata życia. W przyszłym tygodniu niektórzy wydawcy ruszą na targi do Londynu – przez te dwa dziwne lata targi się praktycznie nie odbywały, zastąpione spotkaniami online. Niestety, ten czas już nie wróci…

Ja z różnych względów nie zdecydowałam się jechać na targi w tym roku, ale tęsknię bardzo za tym miastem. Postanowiłam więc opowiedzieć Wam o marcu 2019 roku, kiedy to ostatni raz byłam na targach książki w Londynie. Dzisiaj część pierwsza opowieści: zdradzę, co robię poza spotkaniami na targach!

Otóż… Od razu po przylocie, albo następnego dnia, oczywiście odwiedzam księgarnie. Jest to moje absolutnie ulubione zajęcie! Lubię zarówno sieciówki, jak Waterstone’s (nie wiem czemu, ale są fajniejsze od naszych 😉), czy kultowe księgarnie jak Foyle’s, ale też uwielbiam na przykład maleńką księgarnię i bistro London Review of Books, położoną z dala od tzw. „high street”.

Zazwyczaj najpierw snuję się po mieście i spotykam z przyjaciółmi: to zaprzyjaźnieni wydawcy czy agenci z Londynu, znajomi z innych krajów, którzy też przyjechali na targi, czy przyjaciółki niezwiązane z rynkiem książki, które tak się składa  mieszkają w Londynie. Tego samego dnia, albo już następnego (bo tyle czasu pochłonęły rozmowy o książkach i nie tylko), spędzam w księgarniach kilka godzin, a wieczór kończę w najdłużej czynnym, ogromnym Waterstone’s Piccadilly.

Potem idę na kolację w oddalonym o dziesięć minut drogi piechotą kolorowym Carnaby (te zarówki!), albo do Chinatown lub do Covent Garden. I tak co roku. Nuda? Nie, dla mnie to jedna z największych przyjemności zawodowych i towarzyskich w roku!

W księgarniach oglądam oczywiście nowości, uważnie przyglądam się okładkom i inspiruję się nowymi trendami, kupuję też mnóstwo książek. Na zdjęciu widzicie mural, który pięknie oddaje to, co czuję za każdym razem kiedy jestem w Londynie – czerpię ogromną ilość inspiracji. To wyjątkowe, piękne i tętniące życiem miasto, które – mam nadzieję – okaże się niezmienione kiedy znów je odwiedzę. Za każdym razem wracam z Londynu z mnóstwem pomysłów i świetnymi wspomnieniami.

Podaj dalej

Przewiń do góry